Idylla dziadków

Muzyka: Piotr Neskim
Słowa: Juliusz Głowacki

¶piewa: Roman Gerczak

Słynęła przed laty babuni mantyla,
rozwiana na wietrze jak skrzydła motyla.
Gdy babcia samotrzeć, w dwa tęgie kłusaki
latała wzdłuż Alej, nie bacz±c na znaki.

Zasłyn±ł przed laty dziadunia spencerek,
ozdobny na klapie francuskim orderem,
Gdy dziadzio szedł wiosn± na spacer w Aleje,
nie bacz±c co przed nim i za nim się dzieje.

Ref. I tak się zaczęła ta słynna idylla,
- mantyla spencerek, spencerek mantyla.

Sfrunęła na dziadzię babuni mantyla,
gdy Ľrebce spłoszone tańczyły kadryla,
a dziadzio, ze zawsze był tyęgi choleryk,
udusił natychmiast obydwa ogiery.

Babunia ujrzawszy dziadziowy spencerek,
podobny z koloru do ¶liwek węgierek,
orzekła, ze dziadzio ma końsk± nature,
wiec żeby sie zaprz±gł, gdy takim jest gburem.

Ref. I tak się zaczęła ..........

Dziadziowe oblicze zrobiło się lila,
zaryczał spencerek, wionęła mantyla
i porwał dziadziunio babunię jak buhaj,
słabn±cym protestom nie racz±c dać ucha.

Spodobał się babci dziadziowy spencerek
i ten przez Aleje w ramionach spacerek.
Dziadunio j± poniósł do domu bez siodła,
a ona dziadunia do ¶lubu zawiodła.

Ref. I tak się zaczęła ..........

Dzi¶ w kufrze na strychu dziurawy jak serek
spoczywa liliowy dziadunia spencerek,
a obok różowa jak brzuszek u gila
¶pi cicho skrzydlata babuni mantyla.

Ref. I tak się skończyła ta słynna idylla
- mantyla spencerek, spencerek mantyla.